Advertisement Section
51 sekund

W życiu zdarzają się momenty, gdy nawet najlepszy sprzęt zawodzi i koniecznie trzeba go naprawić. Tak było tym razem z moja gitarą elektryczną – Epiphone Special. Gitarę tę mam już bardzo długo, jest w pewnym stopniu wyeksploatowana (coraz słabiej trzymają maszynki), a ostatnio zawodzić zaczęły potencjometry, zwłaszcza ten od poziomu głośności.

Dziś rano, w asyście 1,5 rocznego synka (zuch  wytrzymał przy tacie prawie godzinę), wymontowałem ów potencjometr z myślą, że „raz kozie…” – uda się – to się uda.  Potrzeba wyniknęła z tego, że instrument nagle przestał grać, a kręcenie gałką nic nie dawało, jedynie przy nieco silniejszym dociśnięciu był sygnał. Rozlutowałem więc przewody łączące poszczególne elementy. Po wyciągnięciu potencjometru okazało się, że rusza się on w pozycji góra dół. Naprawa polegała na tym, by docisnąć blaszkę, znajdują się wewnątrz metalowej puszki. Zmontowanie całości okazało się być nieco bardziej zajumujące, aczkolwiek nie na tyle, by laik sobie nie poradził.

Jak się okazało – gitara zaczęła grać. Ba! – jej barwa znacznie się poprawiła. Naprawa prawdopodobnie przedłużyła żywotność potencjometru o jakiś czas.

Previous post SpringRide #01 – Popołudniowy rozruch
Next post Letnia przerwa