Advertisement Section
38 sekund

I w końcu przyszło lato…

U mnie, ostatnio, lato to przerwa od aktywności zespołu Alfaton, pozwalająca na podsumowanie jego rocznej działalności.
Koniec czerwca to podsumowanie pracy w przedszkolu – po raz pierwszy od lat nie miałem przyjemności żegnać „zerówki”.

I brak aktywności rowerowej – dzieciaki trochę już podrosły, ale wymagają nieco innej opieki niż dotychczas. Zastanawiam się jednak nad inwestycją w foteliki, by móc wreszcie zabrać w podróż swoją rodzinkę…

Ponad to szoska zakwiczała i wymaga aktualnie remontu. Jazda jest możliwa, aczkolwiek już trzeba rozejrzeć się za solidnąnaprawą.
Idealnie wymieniły się miejscami z K-Five, która, po dłuższym czasie niepewności, już jest sprawna i nie zawodzi (naprawa wreszcie dała wymierne skutki).

Sprawy domowe aktualnie są ważniejsze od hobby. Taka prawda.

A to, co było – nie wróci już nigdy. 

Previous post Naprawić gitarę…
Next post Dobra literatura, ale ostatecznie podało zbyt wiele watów…#allpurposemtb #meridaracelite905 #urwanypedał #meridaontour #