Gdyby liczyć jazdę z panem Antonim – byłbym w tym roku (dopiero) drugi raz na Przegibku. Jednak tym razem musiałem włożyć w to więcej serca i sił.
Powolny wyjazd na drogę nie zapowiadał jeszcze ile będę musiał włożyć wysiłku w samą jazdę. Początek to jak zwykle rozgrzewka, by nie stracić zbytnio czasu. Mniej więcej na wysokości wjazdu na ul. 3 maja pierwszy mocniejszy podmuch wiatru. Dał trochę do myślenia – czy będę miał na tyle sił, by dojechać choćby do Porąbki?
Jak się okazało – nie był to większy problem, choć na zaporę i później na sam Przegibek dojechałem nieco zmęczony. Poziom komfortu jazdy, pomniejszony przez opony do jazdy w terenie, wyrównał się dzięki lepszym, większym zębatkom z tyłu.
W drugą stronę jazda była już przyjemnością, choć wiatr nadal nieco utrudniał zadanie.
P.S. Nadal czekam aż auto wróci do domu na własnych kołach. Awarie elektroniki – szkoda gadać…
Czytaj więcej
bez satysfakcji…
Ostatnio czas wyjątkowo zwolnił na chwilę. Nie muszę wcześnie wstawać, przejmować się rodzicami, dziećmi, dokumentacją. Mógłbym długo wyliczać kolejne rzeczy,...
Domek z kart…
Powoli nadchodzą znaczące zmiany w moim życiu. Dotąd myślałem, że pewne sprawy mnie nie dotyczą, ale - jak się okazało,...
Kolejny raz…
Czasem zdarzają się takie okoliczności, które powodują, że dotychczasowa rutyna musi odejść na dalszy plan. Tym razem padło na kolejny...
Wszystkiego najlepszego w Nowym, 2026 roku!
Czas, gdy kończy się Stary Rok, nabiera szczególnego znaczenia. Oto minęło kolejnych 365 dni. W pamięci zapewne pozostało witanie poprzedniego...
Zaskakujące rzeczy…
Ten rok przynosi wiele nowych, zaskakujących rzeczy. Po pierwsze - pierwszy raz pojechałem na wakacje bez aparatu. Świadomie, ponieważ dwójka...
Letnia przerwa
I w końcu przyszło lato... U mnie, ostatnio, lato to przerwa od aktywności zespołu Alfaton, pozwalająca na podsumowanie jego rocznej...
