Advertisement Section
29 sekund

Ten rok przynosi wiele nowych, zaskakujących rzeczy.
Po pierwsze – pierwszy raz pojechałem na wakacje bez aparatu. Świadomie, ponieważ dwójka dzieci + wózek dwuosobowy to zbyt wiele, a przecież ktoś musi ten wózek popchnąć. Rzeczy same się nie noszą, stąd odpadł jeden „mały” dodatek.

Po drugie – poważniej zacząłem bawić się z aplikacjami na urządzenia mobilne. Zainteresowanie stronami internetowymi odeszło nieco na bok, podobnie grafika, ponieważ dysponuję bardzo ograniczonym czasem.

Po trzecie – w zespole coraz częściej korzystam z procesora Mooer ge150, spychając wzmacniacz do roli… osłuchu. Kto wie, czy mój Fender Mustang v1 nie kończy już swojej obecności scenicznej…

 

Previous post I tak to było… Żegnaj morze – do przyszłego roku…
Next post TdP 2025 w Kętach – przeżyjmy to jeszcze raz