Advertisement Section
36 sekund

Wydawało mi się, że w tym roku nie wsiądę na rower. Minął praktycznie cały sezon, liście już spadają, a licznik nadal pokazywał 0km. Było tak wiele zmian w tym roku, które spowodowały, że nie miałem ochoty na przyjemności… Nie chcę już wspominać pierwszej połowy roku, drugiej też za dobrze nie będę wspominał mimo wielu dobrych chwil.

Jakiś czas temu zapisałem się na wyzwanie 63 km, upamiętniającego 63 dni Powstania Warszawskiego. Wydawało mi się wtedy, że pójdzie jak z płatka, a tu klops… W sierpniu miałem trochę czasu na rower, miałem go tylko napompować i jechać… i nic, wrócił z powrotem do garażu.

Zbliżał się październik i uznałem, że trzeba to wyzwanie wreszcie podjąć.

Po raz pierwszy całe wyzwanie pokonałem na trenażerze.

Previous post XXI Rajd Rowerowy Honorowych Dawców Krwi Gminy Kęty – zapowiedź