Przez ostatnie blisko 2 tygodnie wraz z moim starszym bratem pełniliśmy funkcję zakrystianów, czyli po prostu- zastępowaliśmy w obowiązkach naszą siostrę zakonną, która w tym czasie była na wyjeździe z dziećmi nad naszym Morzem Bałtyckim.
W tym czasie (konkretniej w ubiegły piątek) udało się nam zrobić małą wycieczkę na wieżę kościoła (nie licząc budowniczych, księży i osób zaufanych nikt tam nie wchodził). Dla mnie i brata była to bodaj druga czy trzecia taka wycieczka, ale dla Moniki była to pierwsza (i pewnie ostatnia) okazja, by zobaczyć panoramę miasta i okolicznych wiosek z prawdopodobnie najwyższego dziś ogólnodostępnego obiektu w Kętach.
Czytaj więcej
bez satysfakcji…
Ostatnio czas wyjątkowo zwolnił na chwilę. Nie muszę wcześnie wstawać, przejmować się rodzicami, dziećmi, dokumentacją. Mógłbym długo wyliczać kolejne rzeczy,...
Domek z kart…
Powoli nadchodzą znaczące zmiany w moim życiu. Dotąd myślałem, że pewne sprawy mnie nie dotyczą, ale - jak się okazało,...
Kolejny raz…
Czasem zdarzają się takie okoliczności, które powodują, że dotychczasowa rutyna musi odejść na dalszy plan. Tym razem padło na kolejny...
Wszystkiego najlepszego w Nowym, 2026 roku!
Czas, gdy kończy się Stary Rok, nabiera szczególnego znaczenia. Oto minęło kolejnych 365 dni. W pamięci zapewne pozostało witanie poprzedniego...
Zaskakujące rzeczy…
Ten rok przynosi wiele nowych, zaskakujących rzeczy. Po pierwsze - pierwszy raz pojechałem na wakacje bez aparatu. Świadomie, ponieważ dwójka...
Letnia przerwa
I w końcu przyszło lato... U mnie, ostatnio, lato to przerwa od aktywności zespołu Alfaton, pozwalająca na podsumowanie jego rocznej...
