Demarzenie…

Szacunek...

A owszem, mam marzenia- marzenia nie do spełnienia.
Bo co to marzenie?
Co komu po nim?
Do czego ono jest potrzebne?
Ekwilibrystyczna sztuczka?
Fantastyczna sprawa?
Głupia wymówka dla mnie?
Hulanie w obłokach?
I co wtedy, gdy komuś to jeszcze przysporzy niemałych problemów?
Jak się dowie to mnie zabije?
Kiedy to nastąpi?
Ludzie mówią, żebym z tego powodu tego nie robił?
Musiałbym sam siebie pozbawić pewnej cząstki siebie?
Na to chyba się nie zgodzę, prawda?
Odkąd ja mam tylko umierać za wszystkie nie-wyłącznie mnie dotyczące sprawy?
Potraktujemy siebie tak samo?
Rzućmy po kamieniu w siebie i idźmy w swoją stronę?
Sądzę…?
Taki będzie scenariusz dla nieobojętności?
U kaduka, mógłbym zapytać tylko: dlaczego?
Warto było?
Xero tej sytuacji znów na długo znajdzie się w mojej głowie?
Yes?
Zapamiętam.

0 comments on “Demarzenie…Add yours →

Comments are closed. You can not add new comments.

  1. Ten tekst coś mi przypomina…
    A może raczej nie „przypomina”, tylko z innym tekstem się kojarzy…

    Pzdr.