autorytet…

Autorytet dla chłopca to zazwyczaj jego tata. Oczywiście może to być ktoś inny, ale [jeszcze jakiś czas temu to była normalna] rzecz – przeglądając zdjęcia mojego brata widziałem, że dla niego we wczesnym wieku tata był autorytetem, robił to co tata, lubił to co tata… Elektronika, układy scalone, lutownica, cyna, kalafonia… – świat Taty stał się światem syna 🙂 Jak w rodzinie prawników czy lekarzy.

Klocki lego, rysowanki, malowanki, wycinanki.
Ale też piła do drewna młotek, gwoździe.

Fajne zabawki, prawda?
Takie rzeczy – tylko u dziadków; ledwie piętno niżej.
I ktoś by dziś powiedział, że to patologia.
Bzdura na bujanym fotelu.

Nie przeczę, wiele się w życiu zmienia.
Ale zamiłowanie do drewna, siekiery, wbijania gwoździ zostało.
To coś, czego nauczyłem się od dziadka.
I za to dziadkowi serdecznie DZIĘKUJĘ! 🙂

A tacie dziękuję za to, że mnie nauczył jeździć na rowerze – nauka była tak szybka, że właściwie w kilka dni było po dodatkowych kółkach 😉
Nie zostałem kolarzem, ale świetnie się bawiłem.
Tata się cieszył, a ja za to jestem mu wdzięczny

Leave a Reply