młotek…

„Jest kilkoro osób. Wyłania się dwójka. Za moment tych dwoje idzie razem, ale tylko do pewnego momentu. Jednemu z nich się znudziło. A właściwie jemu, bo to on i ona.

Retrospektywa czasu.
Weselsze rozmowy jego z inną, pomijanie owej.

Powrót czasu na miejsce.
Poważniejsze spotkanie z inną przy jednoczesnym zignorowaniu owej. Ochrzan. Stop. Zastanowienie.
Otwarcie oczu. Próba z inną? SMS. Koniec z ową.

Trwanie w czasie. Rozmowa z inną. Nie jedna.
Rozmowa z ową. Pozytyw.
Katastrofa. Dramatyczne odejście innej. Katastrofa.

Rozmowa z ową.

Za jakiś czas.
Wraca owa. Na stałe? Może. Wszystko spójne? Myśli o innej.

“Cześć owa, zagramy sobie.”
Bomba w budziku. Nagłe odejście…
“Doceniaj swoje życie.”

Czas minął.
Gra skończona.”

Tak było 3 listopada. We czwartek wróciło… i trwa… tyle że ten dramat na nowo przeżywa znów tylko jedna osoba. Moja.

Skojarzył mi się pewien cytat: Rozczarowanie to bardzo paskudne uczucie, czasami lepsze jest puste mieszkanie.

Brak komentarzy

Leave a Reply