[*] Kamil.

Poznaliśmy się w szkole podstawowej, chodziliśmy do 5 klasy. Chodził do klasy równoległej, ale W-F mieliśmy wspólnie…

Niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego zapisał się i został ministrantem w parafii.
Przypomina mi się często zabawna sytuacja. Pojechaliśmy z bratem na kolonię.
Kamil i Dawid [i chyba jeszcze ktoś] przyszli do nas do domu zaniepokojeni zapytać się, czemu nie chodzimy (nie mówiliśmy, że jedziemy na kolonię). Stąd po powrocie przyszliśmy na poranną mszę, po której razem z Dawidem (to był jego pomysł 😀 ) zrobiliśmy Kamilowi po mszy pobudkę:)
Przyszliśmy do niego, a ten- jak nas zobaczył- w trymiga zaczął się ubierać. My się pytamy- gdzie idziesz? a On- że z nami do kościoła. Zaczęliśmy się śmiać, bo było już po mszy; jak się zorientował- też się zaczął śmiać…
ten uśmiech będę zawsze pamiętał…

Był zawsze uśmiechnięty, radosny, ale zawsze szczery…

A teraz… zostały już wyłącznie zdjęcia, wspomnienia…

Kamil odszedł wczoraj wieczorem.
Jestem wdzięczny za wszystko to, co mogliśmy przeżyć…
Do zobaczenia!