basta.

Cóż… mógłbym sobie darować tego posta gdyby nie pewne okoliczności. Nazwę je domyślnymi. Gdyby nie było to dla mnie istotne, to nie byłoby tego tekstu.

Co jakiś czas miewam uczucie bezsensowności oraz wypalenia. Wynika to wszystko z poprzednich doświadczeń, które w momencie zaistnienia jakichś zdarzeń mówią, że nic z tego nie będzie. Naturalne uleganie mu staje się w momencie samospełniającą się przepowiednią a efekty można wywnioskować samemu.

Wypalenie, pojawiające się często niejako przy okazji, powoduje utrzymanie się marazmu, jest niejako paliwem dla zniżkowego stanu ducha. Jeśli przybiera formę długotrwałą może także stanowić poważne zagrożenie dla psychiki ludzkiej.Szczególnie, gdy sytuacja ma miejsce któryś raz z rzędu, powtarza się co jakiś czas, w dodatku występuje przygnębienie.

Niech to wystarczy za powód tego, że w niektórych aspektach życia jest jak jest.

Kiedyś padło pytanie czy jestem z kimś. Odpowiadam więc: nie potrafię już tak komuś zaufać. Chyba że ktoś potrafi „rozbić bank”…

Leave a Reply