6. etap Tour de Pologne

Dzisiaj rano wybrałem się do Oświęcimia na start 6. etapu naszego największego polskiego wyścigu kolarskiego.

Bez problemu i większego wysiłku dojechałem do Oświęcimia, a następnie do Brzezinki. Zrobiłem kilka zdjęć obozu, po czym udałem się do samego Oświęcimia. Oczekując na start nie próżnowałem- zrobiłem jeszcze kilka zdjęć, w tym powyższe, na którym znajduje się kolarz naszego rodzimego U.K.S. Sokół… Dałem to zdjęcie jakby w odpowiedzi na pytanie, które zostało postawione przez tatę jednego z kolegów: kiedy na TdP pojawi się reprezentant Sokoła. Wiem, że chodziło o kwestię występu w wyścigu, ale już samo wczorajsze pojawienie się w „barwach wojennych” między takimi sławami może rozbudzić pewne nadzieje i marzenia w młodych kolarzach:) Swoją drogą może to być dobry element dopingujący przed jutrzejszym wyścigiem o ”Puchar Burmistrz Gminy Kęty”. Będą to równocześnie Mistrzostwa Małopolski w kolarstwie szosowym i IV Memoriał Andrzeja Piechaczka znakomitego kolarza lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.:) tylko życzyć powodzenia.

Po starcie ostrym zabrałem rower z podcieni i pojechałem wgłąb miasta, kończąc przejażdżkę szlakiem TdP na rondzie, gdzie kolarze skręcili w stronę Zatora, a na którym ja skręciłem w stronę miasta. Przejazd przez miasto, a następnie na obwodnicy skręt w prawo na most Jagielloński, gdzie wziąłem kurs na Rajsko- cały czas towarzyszył wzrok wielu osób, którzy pewnie dziwili się, kto taki- odziany w czarny rowerowy uniform, na czarnym rowerze…

Już wtedy pogoda przestała mi się podobać i przez moment myślałem nad „ucieczką” do dziadków. Stary upór i instynkt mówił mi jednak bym się nie zatrzymywał, a dopiero w momencie bezpośredniego zagrożenia szukał kryjówki. Udało mi się dojechać do Skidnia, gdzie porywisty wiatr i pył dały mi się bardzo we znaki. Pierwszy raz wracałem w takich warunkach do domu- jazda w deszczu to nie pierwszyzna, ale nigdy w czasie burzy!

Schronienie znalazłem w barze kibiców LKS Skidzin:) bardzo miły lokal:)
20 minut i w drogę. Pojechałem dalej przez Zasole Bielańskie, Wilamowice i Hecznarowice do Kęt.

Po powrocie trochę czułem w nogach odległość tych blisko 64km tym bardziej, że ostatnio jeżdżę bardzo nieregularnie, ale nie żałuję.

0 comments on “6. etap Tour de PologneAdd yours →

Comments are closed. You can not add new comments.

  1. „zazdroszczę ci” ja swój rower odstawiłem kilka lat temu do garażu… teraz trudno mi się zebrać w sobie i wrócić do starych dobrych zainteresowań :/

  2. Oj znam to z autopsji… Był czas, że odstawiłem rower praktycznie na dobre- pamiętam jak jednego roku tylko raz (!) wybrałem się na swoim „rumaku” na stoisko z warzywami koło Savii, i to byłoby na tyle. Potrzebowałem kilku lat żeby zmusić się do częstszego wyprowadzania go z piwnicy.